Pierwsze z pamięci

Moje pierwsze wspomnienie: nachylam się nad rozwiązanym butem. Sznurowadło jest plecione, biało-brązowe. Nade mną nachylają się osiedlowe bloki, bloki tak nienaturalnie wielkie, że przez wiele lat sądziłem, iż wspomnienie to jest wspomnieniem snu. Dzisiaj myślę, że być może to jednak nie był sen, że naprawdę wtedy, w połowie lat osiemdziesiątych gdzieś na krakowskim osiedlu rozwiązał mi się but, a ja stałem patrząc na sznurówki, nieświadom jeszcze tak wielu rzeczy, a już na pewno nie tego, że obraz tych sznurowadeł – jako pierwszy obraz – będzie mi towarzyszył przez całe życie.

***

Czytam młodzieńczą autobiografię Charlesa Bukowskiego, rozpoczynającą się właśnie od najpierwszych wspomnień, i czuję, jakbym patrzył w lustro. Wśród pierwszych obrazów mojej pamięci odnajduję, podobnie jak on, obserwowanie nóg najbliższych z wygodnej pozycji pod stołem. A także zapachy Świąt, samochody, piękne i wielkie, i dziwnie groźną atmosferę przedszkola… Zastanawiam się, czy te zbieżności to czysta koincydencja, czy też trop jakiejś ogólniejszej zasady, jakiejś matrycy powstawania pamięci.

***

Freud twierdził, że pozorna przypadkowość najwcześniejszych wspomnień jest w rzeczywistości zasłoną, pokrytą banalnym landszaftem kurtyną, kryjącą przed naszym własnym wzrokiem scenę, na której rozgrywa się godny Sary Kane dramat zdarzeń, naznaczających nas na całe życie bolesnym piętnem traumy. Bożonarodzeniowe i samochodowe choinki jako chronienie wisielców naszego dzieciństwa, wyraziste zapachy z przedszkolnej kuchni jako zapowiedź smrodu trupiej zgnilizny, słowem: początek wszystkiego jako początek końca.

Nie widzę tego tak, nie chcę tego tak widzieć. Widzę tylko biało-brązowe sznurowadła.

Explore posts in the same categories: Ogólne

One Comment on “Pierwsze z pamięci”

  1. do Says:

    Kubo, jesteś niezwykłą mieszanką. Z jednej strony zatrzymujesz się przerażony przeczuciem śmierci, z drugiej – zachwycasz klapkami rocco barocco i kremem kasztanowo-truflowym.
    Najprawdziwszy postmodernistyczny chłopiec z Ciebie.
    Martwi mnie tylko, że ja znam Cię głównie od tej drugiej męsko-miejskiej strony.

    Całusy. Spotkajmy się w końcu!


Comment: