Cienka niebieska linia
Plastic Tape Scotch blue, szerokość 19 mm, długość niewiadoma. Nalepiam ją wszędzie i na wszystkim, horyzontalnie na wysokości 130 cm. Pojawia się ona na wszystkim i wszędzie nią docieram. Nie wiem, czy to jest sztuka. Ale jest to na pewno scotch blue, szerokość 19 mm, długość niewiadoma.
***
Autor tych słów, Edward Krasiński, jeden z najbardziej niezwykłych polskich awangardzistów, uczynił z niebieskiej taśmy samoprzylepnej symbol swojej sztuki – o tyle paradoksalnie, że jej głównym przesłaniem było właśnie niesymbolizowanie. Konsekwentnie interweniując za pomocą Scotch blue w rzeczywistość, Krasiński zaklejał usta narracji. Dadaizm, konstruktywizm, konceptualizm, to wszystko tylko słowa – mówił nie-mówiąc, mówił nalepiając.
***
Miałem pisać o Krasińskim po jego zeszłorocznej wystawie w Bunkrze Sztuki – najlepszej ekspozycji, nawiasem mówiąc, jaką gościła ta placówka w całym ubiegłym roku – ale się nie złożyło. Pisze więc, by przywołać świąteczną anegdotę, jedną z najlepszych i najcelniejszych w repertuarze mojego Ojca.
Otóż w pewien przedświąteczny dzień, gdzieś pod koniec lat 60. lub na początku 70., Nowym Światem jechali taksówką Edzio Krasiński i Henio Stażewski. Artyści i przyjaciele, dzielący mieszkanie i pracownię i nawzajem wpływający na swoją sztukę, a tym samym obraz polskiej awangardy, zmierzali w jakimś celu do Galerii Foksal. W pewnym momencie Stażewski zauważył napis na kartce umieszczonej w witrynie sklepu i machinalnie odczytał go na głos:
- Karp żywy.
Na co Krasiński flegmatycznie odparł:
- To dobra wiadomość.
***
Widzę ten przyprószony śniegiem Nowy Świat, tę taksówkę, tę witrynę. Wszystko przecięte Plastic Tape Scotch blue, horyzontalnie na wysokości 130 cm. Wiem, że to jest sztuka.