Czas unicestwia różnorodność. Z biegiem lat każde pisanie okazuje się pisaniem o Ojcu.
***
Historia świata jako historia rodu, historia rodu jako historia kolejno następujących po sobie ojców, którzy przecież w końcu (patrz wyżej) i tak okazują się jednym Ojcem. Quasi-historyczne fantasmagorie i realna groza, upadek świata niczym z proustowskiej epopei i wdarcie się w wyidealizowaną historię [...]
Archive for the 'Literatura' Category
Panojciec
maj 31, 2009Timeo
styczeń 14, 2009Nie boimy się już Boga. To jedyny strach, od jakiego udało nam się uwolnić.
***
P. zwróciła mi ostatnio uwagę na fragment artykułu z jakiejś brytyjskiej gazety. Oto wiekowa obieżyświatka, pośród praktycznych rad dla sobie podobnych, zawarła celne spostrzeżenie: podstawowe przez setki lat formy podróżowania, takie jak piesza wyprawa, jazda konna bądź wędrówka ze zwierzętami jucznymi, nagle [...]
Le roi n’est pas mort
grudzień 9, 2008Stary człowiek pochyla się nad rzędem zadbanych grządek. Dłońmi w grubych, czarnych, pikowanych rękawicach rozchyla pędy, bystrym okiem przeczesuje czarną ziemię. Pieli. Wyrywa chwasty.
***
- Madame ma Soeur! Le sort de la Pologne est entre Vos mains. Votre puissance et votre sagesseen decideront – pisał po upadku insurekcji do Katarzyny Stanisław August, ten Król-Znak Zapytania, Król-Wyrzut [...]
Tribute to Raymond Chandler
czerwiec 9, 2008Dla Sz.
Tak niewiele się zmienia. Wciąż nadwrażliwi, egocentryczni i balansujący na krawędzi nałogu (choć kiedyś bardziej ekscytujący się tym kto, ile i dlaczego wypił, a dziś kto, ile i dlaczego nie pije). Wciąż bardziej bojący się kobiet niż Boga. Wciąż zapatrzeni w niedosiężne a odwieczne mity autodestrukcyjnej i chmurnej męskości, od popadnięcia w egzaltację chronieni [...]
Sześćdziesiąt osiem
czerwiec 10, 2007Tamtego maja wszyscy byli niemieckimi żydami, a widmo krążyło nad Europą jak niebieski dym z Gitanów Jean-Paula nad stolikami w Café de Flores. Tamtego maja powtarzano, że pod chodnikami kryją się plaże, więc bruk leciał gęsto w stronę w policji. Tamtego maja po raz pierwszy od dawna na horyzonie zamajaczyła tak wyraźna ułuda wolności.
***
W [...]
I am Providence
czerwiec 5, 2007Świat jest złem. Życie jest nieszczęściem. Ludzkość jest przypadkiem. Wszelka metafizyka jest kłamstwem, droga przez narastające z wiekiem, z wiekami okrucieństwo pozostaje bezcelowa.
***
Tak w Przeciw światu, przeciw życiu Michel Houellebecq streszcza, czy może lepiej, tak widzi dzieło H.P. Lovecrafta. W horrorach Pustelnika z Providence zwraca uwagę na horror egzystencji – z podziwem pisze [...]
Piekło duszne
maj 23, 2007Upał to stan umysłu. Chciałem o tym napisać. O upałach i opałach.
***
O meksykańskim wiezięniu Stillera-nie-Stillera z powieści Frischa. O suchym wietrze znad pustyni u Chandlera, pod wpływem którego robi się rzeczy których się nie robi. O gęstej od tajemnic tropikalnej parnocie z dzieł Choromańskiego, mistrza w kreowaniu klimatów w każdym znaczeniu tego słowa (bo przecież [...]
Brzmienie, brzemię
kwiecień 25, 2007Kiedy zacząłem pisać, wcale nie wiedziałem,
co naprawdę wybieram, ile za to płacą
i że w tak krótkim czasie stane się bogaty,
i jeśli czegoś zechcę, zaraz to dostanę.
Tomasz Różycki
***
- Dlaczego to napisałeś – brzmiało pytanie, na które nie potrafiłem odpowiedzieć. A przecież udzieliłem na nie odpowiedzi zaledwie kilka dni wcześniej, w rozmowie. Powiedziałem: mówimy, żeby przestać myśleć. [...]
Wódka jest boska
kwiecień 17, 2007Niejaki Richard Klein – o ile nie myli mnie pamięć – popełnił kiedyś dziełko zatytułowane przewrotnie Papierosy są boskie. Traktowało ono o kulturotwórczej roli papierosa na przykładzie kilku wybranych dzieł (m.in. Carmen Merimeego) i kierunków w popkulturze (oczywiście kino noir). Sam esej raczej mnie zawiódł, ale tematyka ujęła i od tamtego czasu marzę o napisaniu [...]
Byle nie byle jak
kwiecień 1, 2007Zwykle się zgadzam z Krzysztofem Rutkowskim. Daje się ponieść jego przepowiadaniu, nie kwestionuje wytyczonej erudycją autora marszruty. Jednak jego najnowszy tom „Ostatni pasaż” – zbiór refleksji nad Społeczeństwem Widowiska zainspirowany pracami Guya Deborda i Giorgio Agambena – wzbudził we mnie pewne wątpliwości. Nawiązując do złożonej i błyskotliwej Debordowskiej koncepcji łatwo popaść w totalną krytykę współczesności, [...]